Draconica w Domu Dziecka „Hanka”

„Nie znacie dnia, ani godziny” idealnie pasuje do wczorajszej historii związanej z występem Grupy Tancerzy Ognia „Draconica” i mojego w tym uczestnictwa. Było coś po godz. 17, a ja – nieświadom czasu – tonąłem w zawartości plików nowego bloga, który już niebawem ujrzy światło dzienne. W pewnym momencie zerknąłem sobie na fejsbuka, a tam czekała na mnie wiadomość prywatna. Karzeł z Draconiki pisał, że za niecałe trzy godziny rozpoczną występ dla dzieci z Domu Dziecka „Hanka” i żebym wpadł, jak mam czas/chęci/możliwość. „No fajnie” – pomyślałem – „ale ja prądu nie mam! Akumulatory puste, a ten w aparacie ciągnie na oparach”.

Draconica dla wychowanków Domu Dziecka Hanka w Dębicy

Draconica dla wychowanków Domu Dziecka Hanka w Dębicy

4-5 godzin trwa pełne ładowanie, więc w 2 dobiję jakąś połowę + opary… Ładowarka poszła w ruch, a Karzeł wyjaśnił, że ten występ zaklepali w ostatniej chwili i nawet nie mieli czasu na puszczenie famy po mediach. Był moment wahania „jechać czy nie jechać”, ale wątpliwości rozwiała myśl o tym, że będę mógł się sobie zrehabilitować za zdjęcia z finału WOŚP (link), które spieprzyłem swoimi eksperymentami z lampą i zbyt długimi czasami migawki. Niby nikt mi tego nie wytykał, ale ja sam źle się z tym czułem. I teraz jestem prawie zadowolony. „Prawie” by nie było, gdybym ciut dłużej naświetlał kadry, ale nic to. Aparat wydawał dźwięki jak grzechotka od ciągłego pśtykania i kręcenia kręciołkami, występ został uwieczniony, a dzieciaki z „Hanki” zadowolone. Jednym słowem: dobrze było! I szacun dla Draconiki za takie występy, jak ten! :)

Czytaj całość…

Dębickie „światełko do nieba”, czyli Draconica podczas XIX Finału WOŚP

Inne miasta mają sztuczne ognie, a Dębica ma Draconicę – grupę tancerzy ognia :) Kilkanaście miesięcy temu miałem przyjemność fotografować ich pokaz podczas imprezy urodzinowej jednego z dębickich centrów handlowych (KLIK). Pokaz (na parkingu) zrobił na mnie kolosalne wrażenie; choć oglądałem go przez wizjer i zmuszony byłem myśleć o ekspozycji zdjęć, to i tak udzieliła mi się magia tego spektaklu.

Przed rokiem nie dałem rady zjawić się na pokazie Draconiki, ale postanowiłem sobie, że w 2011 nie odpuszczę. „Światełko do nieba” aka występ dębickich tancerzy ognia zaplanowano na godzinę 20:00 przed muszlą koncertową na Rynku. Na miejscu zjawiłem się około 19:15, coby zdążyć się nieco zaaklimatyzować. Spotkałem kuzynkę, której uczniowie właśnie kończyli śpiewać (kuzynka prowadzi szkołę śpiewu).

Tradycyjnie też pojawiła się dyrektor MOK-u, której tradycyjnie zrobiłem zdjęcie w towarzystwie córki. Również innej tradycji stało się zadość; mianowicie znowu poproszono mnie o zdjęcie do „Obserwatora”, biorąc moją skromną osobę za fotoreportera najpopularniejszego tygodnika lokalnego :) W sumie kilkanaście zdjęć zrobiłem w ramach rozgrzewki sprzętu i siebie samego, z czego połowa, to znajomi i zdjęcia na prywatny użytek.

Na bazie doświadczeń z poprzedniego występu „Draconiki” przygotowałem sobie pewną koncepcję na ten wieczór. Miało być trudniej, lepiej, z poprzeczką ustawioną dużo wyżej. Parametry ekspozycji miały być dobrane tak, abym nie musiał później niczego korygować. Miały być dłuższe czasy, miały być błyski na obydwie kurtyny, miał być najazd z błyskiem na wielkie logo „Draconica”. Miało być, ale… czy było?

Odpowiedź brzmi: dwóch srok za ogony jednocześnie złapać się nie da.  Albo rybki, albo akwarium, bo technicznie swoich pomysłów w tym przypadku nie przeskoczę :)

Zwyczajem grupy „Draconica”, cały pokaz miał swoje przesłanie. Tym razem było to przedstawienie o telewidzu wgapionym w ekran, z którego płyną rozmaite obrazy serwowane przez różne stacje telewizyjne. Pomysł fajny, tło dźwiękowe trafione, ale całość nie porwała mnie tak, jak pod „Rajem”. Ale gęba mi się uśmiechnęła, kiedy po rynku rozległ się poirytowany głos Kamila Durczoka ;)

Czytaj całość…