Drugi dzień wiosny, choć pierwszego jeszcze nie widać

Drugi dzień wiosny 2013, czyli Dębica w śniegu

Drugi dzień wiosny 2013, czyli Dębica w śniegu

Pierwszy dzień wiosny astronomicznej i wiosny kalendarzowej za nami, a pierwszego dnia wiosny klimatycznej ciągle nie widać. Zimy 2012/2013 już nas kilka razy zasypywało, ale też tyle samo razy to wszystko topniało. I gdy już wydawało się, że wiosny astronomiczna, kalendarzowa i klimatyczna spotkają się mniej więcej w tym samym czasie, okazało się, że matka natura postanowiła sobie z nas zakpić.

Dziś, gdy po przebudzeniu wyjrzałem przez okno, wiedziałem już, że na miasto (miałem tam coś do załatwienia) wyskoczę piechtolotem i z aparatem w dłoni. Czas trochę naglił i nadal nagli, więc oto łapcie szybki wpis z szybkimi zdjęciami z szybkiego spaceru, który wiosennym może być tylko z definicji popartej datą w kalendarzu. Tak oto 22 marca 2013 wyglądała Dębica :) A jak u Was? Też zamiast topić Marzannę lepiliście bałwana?


Czytaj całość…

Gabi, Ula i Ksenia …i dużo słońca!

Gabi, Ula i Ksenia - słoneczna sesja zdjęciowa w mieście

Gabi, Ula i Ksenia – słoneczna sesja zdjęciowa w mieście

Dość macie zimy? Dość śniegu, mrozu i pochmurnego nieba? Bo ja tak. Tak bardzo nie mogę doczekać się wiosny, że z tego wszystkiego znowu zacząłem grzebać w szufladach. Wygrzebałem z nich zdjęcia z pewnej sesji, podczas której słońca i ciepła było pod dostatkiem. Zaczęliśmy ją bardzo wcześnie, chyba jeszcze przed 5 rano (zuch dziewczyny, że tak wcześnie wstały!), by złapać słońce wtedy, kiedy ono dopiero przeciera zaspane oczy i nieśmiało kuka spod kołdry horyzontu. Udałoby się nam to, gdyby nie chmury, które pozwoliły słońcu nieco dłużej pospać. Gdy ono w końcu ogarnęło nas swoimi promieniami, było już wysoko na niebie. Łapaliśmy je więc bezwstydnie, radośnie i spontanicznie, by ogrzać się w jego cieple i utrwalić to wszystko na zdjęciach. Wiele kadrów podporządkowałem słońcu, by złapać je, rozjaśnić scenę i przypieczętować ją jakąś flarą. Uwielbiam takie sesje, kiedy zamiast myśleć o fotograficznym „ąę” mogę sobie spontanicznie robić to, na co mam ochotę. A tego poranka miałem ochotę na słońce – na dużo słońca!
I teraz też go żądam. Wiosno, przybywaj!


Czytaj całość…

Ania i Mateusz

Mateusz i Miś - dziecięca sesja zdjęciowa

Chyba każdy miał takiego kumpla w dzieciństwie, ale raczej nie każdy był do niego aż tak bardzo podobny ;)

Ania i Mateusz – rodzeństwo, w którym to ona jest starsza, a on młodszy. W dniu sesji to ona nie mogła doczekać się wujka z aparatem, a on miał tę sesję daleko gdzieś. I to on – gdy przyszło co do czego – okazał się być lepszym i bardziej cierpliwym modelem, podczas gdy ona – tak strasznie wyczekująca zdjęć – stała się dla obiektywu celem niemal nieuchwytnym :)


Czytaj całość…

Dorota i Tomek – narzeczeńska sesja w Krakowie

Dorota i Tomek - narzeczeńska sesja fotograficzna w Krakowie

Dorota i Tomek – narzeczeńska sesja fotograficzna w Krakowie

Tym razem sięgam bardzo głęboko do „szuflandii” i wyciągam zdjęcia sprzed trzech lat. Zdjęcia Doroty i Tomka – pary narzeczonych, zrobione na kilka tygodni przed ich ślubem. Sesję tą zrobiliśmy pamiętnego 10 kwietnia 2010 – dokładnie tego samego dnia, w którym pod Smoleńskiem rozbił się polski Tu-154M. Fakt tej katastrofy znacząco wpłynął na rozmach naszej sesji: planowaliśmy wielkie szaleństwo na mieście sponsorowane przez spontan i wspomnienia z czasów, w których zakochani dopiero poznawali się, ale… no właśnie: katastrofa Tupolewa, żałoba… Spuściliśmy więc z tonu, ale koncepcji nie zmieniliśmy: oni robili to, co robili wtedy, kiedy dopiero poznawali się, a ja robiłem za paparazzi :) Ona z Dębicy, on z Tarnowa. Połączył ich Kraków, a uwiecznił to ja.


Czytaj całość…

Nadia i Artur – sesja zakochanych

Nadia i Artur - sesja zakochanych w Dębicy

Nadia i Artur – sesja zakochanych

W minioną sobotę miałem przyjemność fotografowania sympatycznej parki zakochanych. Szczęściarze z nich: nie dość, że mają siebie, to jeszcze zgarnęli walentynkową nagrodę, której częścią była sesja zdjęciowa dla zakochanych. Słowo ciałem się stało i po wszystkim z ręką na sercu i z uśmiechem na gębie mogę powiedzieć jedno: bardzo fajnie współpracowało mi się z nimi. Początkowa trema trwała tylko chwilę, bo bardzo prędko oswoili się z obiektywem – i to do tego stopnia, że momentami to oni dyktowali rytm sesji. Super sprawa! :)


Czytaj całość…

Milena i Miłosz – sesja dziecięca

Zima 2012/2013 już chyba powoli staje się wspomnieniem. Co prawda wiosna jeszcze wyraźnych sygnałów swojego rychłego nadejścia nie daje, ale gdy dziś przez cały dzień słońce świeciło z niemal bezchmurnego nieba, poczułem już tego radosnego bluesa przyrody. W takich chwilach nie sposób nie snuć jakiś fotograficznych planów na zbliżający się ciepły okres 2013 roku.

Karawana myśli zawiozła mnie do przysłowiowej szuflady, w której niczym nie niepokojonych spoczywa mnóstwo zdjęć. Słoneczna miniaturka jednego folderu skusiła mnie do obejrzenia całej jego zawartości. Zdjęcia z popołudniowego wypadu ze znajomymi i aparatem gdzieś z końcówki ubiegłorocznego lata. Zdjęcia, których nie lubiłem, gdy były świeże, dziś wyglądały inaczej – ładniej.

Milena i Miłosz - sesja fotograficzna dzieci

Milena i Miłosz

Bardzo miło i szerokim uśmiechem wspominam tę sesję, a przy niektórych zdjęciach po prostu śmiać mi się chce :) Może i trudno fotografuje się kilkuletnie dzieciaki w trakcie zabawy, ale wszelki trud i zepsute kadry wynagradzają zabawnymi numerami, jakie są w stanie wywinąć w najmniej oczekiwanym momencie. Szkoda tylko, że rodzice Mileny i Miłosza tacy nieśmiali i nie chcą tu – na bloga, bo kilka zdjęć z nimi podniosłoby poziom zdjęć w tym wpisie. Może następnym razem? ;)

Czytaj całość…

Mokaferia Love 2013

W miniony piątek, 15 lutego o godzinie 18:00 w dębickim Domu Kultury „Mors” odbył się walentynkowy koncert „Mokaferia Love”, którego była to już szósta edycja. Pomysłodawcą i głównym organizatorem imprezy jest szkoła śpiewu i emisji głosu Vocal Studio (klik), a organizacyjnego wsparcia udzieliły Miasto Dębica, Miejski Ośrodek Kultury w Dębicy i Towarzystwo Przyjaźni i Współpracy Polsko-Belgijskiej Dębica – Puurs „Serce za serce”. W koncercie Mokaferia Love zaśpiewali uczniowie Vocal Studio, którym na żywo akompaniował zespół Muffin (klik), a taneczne tło zapewnili tancerze z Akademii Rozwoju Artystycznego. A to wszystko – z ramienia organizatora – na zdjęciach uwieczniłem ja :)

Mokaferia Love 2013 - zdjęcia z koncertu

Mokaferia Love 2013

Publiczność dopisała, atmosfera jak zwykle na poziomie, było głośno, kolorowo i pewnie romantycznie. „Pewnie”, bo poziom romantyczności najlepiej ocenią ci, którzy przyszli we dwoje i we dwoje wysłuchali koncertu z miejsc na widowni :) Ja ten koncert spędziłem w trójkącie – z dwoma aparatami na szyi. I dobrze, że nie ograniczyłem się do jednego, bo mógłbym się wystraszyć, że się mi zepsuł, a konkretnie pomiar światła w nim. Światłomierz pokazywał o dwie-trzy działki ciemniej, niż podczas poprzednich widowisk na tej scenie. Na szczęście aparaty był dwa i solidarnie pokazały to samo, więc nie pozostało nic innego jak zdziwić się, a następnie otworzyć szerzej przysłony, czułość podbić z wystarczających dotąd trzycyfrowych wartości do czterocyfrowych, zacisnąć zęby i robić swoje. Na osłodę pozostały nieliczne momenty, w których światełko było takie, do jakiego przyzwyczaił mnie ten miejski przybytek kultury.

No, a teraz już zdjęcia. Miłego oglądania :)


Czytaj całość…

Renoma – hurtownia farb i lakierów Dębica

W zeszłym miesiącu miałem przyjemność fotografowania wnętrza hurtowni fabr i lakierów Renoma znajdującej się w przy ulicy Drogowców 7 w Dębicy. Zdjęcia na zewnątrz póki co sobie darowałem, by poczekać, aż matce naturze poprawi się humor i wróci nam ładną pogodę. :)

Renoma - hurtownia farb Dębica

Renoma – hurtownia farb Dębica

Wielu z Was zapewne zna ten sklep z uwagi na jego bogatą ofertę farb, lakierów i innej chemii oraz akcesoriów związanych z odświeżaniem, remontami i nadawaniem nowych barw naszym ścianom. Zresztą nie tylko naszym. I nie tylko ścianom. Obok farb do wnętrz, stolarki, elewacji, betonu, dachów i pigmentów znaleźć można również rozmaite kleje, a nawet akcesoria do pielęgnacji/konserwacji samochodów. Renoma prowadzi sprzedaż hurtową i detaliczną.

Zdjęcia mojego autorstwa już niebawem zagoszczą na odświeżonej (to niebawem) stronie internetowej Renomy – renomadebica.pl, ale Wy już teraz możecie obejrzeć część z nich na moim fotoblogu. Zapraszam do galerii poniżej i oczywiście do zakupów w Renomie :)
Czytaj całość…

10 stopni mrozu, śnieg i wiśniówka

Transport samochodowy nie wypalił, więc postanowiliśmy jechać autobusem. Naprędce wybraliśmy miejsce, do którego komunikacją zbiorową łatwo jest się dostać i wyruszyliśmy. Anna, Barbara i ja, czyli dwie ładne blondyny i mniej ładny brunet, ale za to najlepiej wyposażony ;)

Sesja nie miała żadnych założeń. Ot, towarzyski spontan, z którego może wyniknąć kilka fajnych zdjęć. I wynikło, a najlepsze zupełnie nieoczekiwanie. Oto ono:

Anka, Baśka i wiśniówka, czyli Anka, Baśka i ja :)

Anka, Baśka i wiśniówka, czyli Anka, Baśka i ja :)

Fajnie było się spotkać w ten dość mroźny, ale pozytywny dzień. Po powrocie mogłem z uśmiechem na gębie wrócić do pracy i obowiązków. Teraz mamy odwilż i – przyznam szczerze – tęskni się mi się za tym śniegiem i kilkustopniowym mrozem. Pozostał mi on nie tylko we wspomnieniach i na zdjęciach – do obejrzenia których zapraszam – ale przede wszystkim na liście życzeń. Tak, chcę jeszcze więcej śnieżnych i mroźnych dni!
Czytaj całość…

Poranek, śnieg, plener i… wilki

Stary, dobry kolega, z którym nie widziałem się od dobrych dziesięciu lat, jakiś czas temu zaproponował wspólny wypad w plener. Abo tak się potoczyło, że obu nas na fotografię dobrze wzięło. Kolega ów wyprowadził się do sąsiedniego miasta, ale od czasu do czasu ma fuchę tutaj i wpada. Umówiliśmy się więc na dziś, na krótki wypad w pobliskie górki, aby zapolować na wschód słońca.

Nie promieniami wschodzącego słońca, a płatkami śniegu przywitał nas poranek. Nie przeszkodziło nam to zbytnio, ponieważ obaj ten wypad potraktowaliśmy towarzysko. I choć pogoda nie wypaliła, a na każdego z nas w perspektywie dnia czekało mnóstwo pracy, to warto było zwlec tak wcześnie dupsko z wyra i ruszyć w śnieg.

Poranek, śnieg, plener i… wilki

Poranek, śnieg, plener i… wilki

Matka Natura najwyraźniej postanowiła wynagrodzić nam brak atrakcji wizualnych i zaskoczyła nas… wilkami. Mniej więcej w okolicach czwartego zdjęcia usłyszeliśmy wyraźne wycie wilków. Trochę zdziwiło nas to, że wilki u nas, w dodatku na takim – dość zaludnionym – terenie, ale jednak. Sarny, lisy czy ptaki takich dźwięków nie wydają. Psy również. To musiały być wilki. I to całkiem niedaleko. Szkoda, że się nie pokazały, bo choć nie miałbym czym zrobić im zdjęcia, to sam widok tych wspaniałych czworonogów na wolności byłby dużym przeżyciem.
Czytaj całość…