Mokaferia Love 2013

W miniony piątek, 15 lutego o godzinie 18:00 w dębickim Domu Kultury „Mors” odbył się walentynkowy koncert „Mokaferia Love”, którego była to już szósta edycja. Pomysłodawcą i głównym organizatorem imprezy jest szkoła śpiewu i emisji głosu Vocal Studio (klik), a organizacyjnego wsparcia udzieliły Miasto Dębica, Miejski Ośrodek Kultury w Dębicy i Towarzystwo Przyjaźni i Współpracy Polsko-Belgijskiej Dębica – Puurs „Serce za serce”. W koncercie Mokaferia Love zaśpiewali uczniowie Vocal Studio, którym na żywo akompaniował zespół Muffin (klik), a taneczne tło zapewnili tancerze z Akademii Rozwoju Artystycznego. A to wszystko – z ramienia organizatora – na zdjęciach uwieczniłem ja :)

Mokaferia Love 2013 - zdjęcia z koncertu

Mokaferia Love 2013

Publiczność dopisała, atmosfera jak zwykle na poziomie, było głośno, kolorowo i pewnie romantycznie. „Pewnie”, bo poziom romantyczności najlepiej ocenią ci, którzy przyszli we dwoje i we dwoje wysłuchali koncertu z miejsc na widowni :) Ja ten koncert spędziłem w trójkącie – z dwoma aparatami na szyi. I dobrze, że nie ograniczyłem się do jednego, bo mógłbym się wystraszyć, że się mi zepsuł, a konkretnie pomiar światła w nim. Światłomierz pokazywał o dwie-trzy działki ciemniej, niż podczas poprzednich widowisk na tej scenie. Na szczęście aparaty był dwa i solidarnie pokazały to samo, więc nie pozostało nic innego jak zdziwić się, a następnie otworzyć szerzej przysłony, czułość podbić z wystarczających dotąd trzycyfrowych wartości do czterocyfrowych, zacisnąć zęby i robić swoje. Na osłodę pozostały nieliczne momenty, w których światełko było takie, do jakiego przyzwyczaił mnie ten miejski przybytek kultury.

No, a teraz już zdjęcia. Miłego oglądania :)

Czytaj całość…

LDC na Pasikoniku

30 listopada miałem okazję fotografować występ, reprezentującej Miejskiej Ośrodek w Dębicy, grupy tanecznej LDC podczas XI Przeglądu Zespołów Tanecznych „Pasikonik” w Mielcu. Grupa LDC układem „Energia” wygrała rywalizację w kategorii „taniec nowoczesny”, w której zajęła II miejsce, gdyż pierwszego miejsca w tej kategorii nie przyznano. Co dziwne, lepszej (nie tylko naszym zdaniem) choreografii „Porzucone zabawki” jury w ogóle nie wzięło pod uwagę, uznając ją za nie pasującą do kategorii „taniec nowoczesny”… Pozostaje cieszyć się z tego, co udało się w Mielcu wywalczyć. Komplet wyników Pasikonika 2012 można ściągnąć z tej strony – klik.

Choreografia Porzucone zabawki

Choreografia „Porzucone zabawki”

Mi też przyszło powalczyć, ale ze światłem – jak zwykle. Czasem w żartach mawiałem, że mam pecha do światła, ale po „Pasikoniku” mogę to samo powiedzieć już z całą powagą. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że występ za występem jest dobrze oświetlany (różne światło z różnym natężeniem, ale wszystkie fotogeniczne), a na najważniejszy dla mnie występ gasną reflektory frontowe i jasno pozostaje jedynie za plecami tańczących? Pierwszy plan w cieniu, a mój plan na zdjęcia legł w gruzach. Sprytnie nie ruszałem ekspozycji, bo byłem pewien, że to takie efekciarstwo ze strony operatora i zaraz przyjara od przodu. Niestety, nie przyjarał.

Przez tą ciemnicę z przodu ucierpiały nie tylko zdjęcia, ale i sama choreografia. Na pierwszym planie od samego początku wiele się dzieje. W ciemnościach nie było widać m.in. clowna wjeżdżającego na starym, dziecięcym, trzykołowym rowerku. Rowerek ten na szczęście jest na tyle stary, że nie tylko wyglądem zwraca na siebie uwagę, ale także dźwiękami, jakie wydaje. :)

Czytaj całość…

Musicalowa Gala Teatru Broadway w Dębicy

W minioną sobotę, 15 października w Domu Kultury Firmy Oponiarskiej Dębica S.A. odbyła się Musicalowa Gala Teatru Broadway ze Szczecina (strona teatru – klik). Wydarzenie wpisało się w obchody tegorocznych dębickich Dni Sztuki. Byłem prawdopodobnie jedynym fotografem na sali (nie licząc pana z małpką, który z końca sali fotografował Kankana z czasem migawki 1/8s ;)) Ewentualnych zainteresowanych zdjęciami zapraszam do kontaktu mailowego: fotografia@wsubiektywie.pl lub  na Facebooku – link.

Musicalowa Gala Teatru Broadway w Dębicy

Musicalowa Gala Teatru Broadway w Dębicy

Gala rozpoczęła się z niespełna dziesięciominutowym poślizgiem. Pierwszą, trwającą godzinę z haczykiem część widowiska zakończył, wspomniany w poprzednim akapicie, Kankan, po którym publiczność udała się na przerwę. Po kwadransie powrót na salę i dalsza część spektaklu. Osobiście uważam, że po przerwie za dużo było śpiewu, a za mało tańca, ale i tak podobało mi się. Momentami nawet bardzo, np. klimat stworzony przez „Deszczową Piosenkę” i jej oprawę taneczno-świetlną był w stanie pokonać filtr, jakim jest pryzmat wizjera mojego aparatu, który zazwyczaj bardzo skutecznie odsiewa artystyczne  łakocie dla duszy :)

Czytaj całość…

Draconica w Domu Dziecka „Hanka”

„Nie znacie dnia, ani godziny” idealnie pasuje do wczorajszej historii związanej z występem Grupy Tancerzy Ognia „Draconica” i mojego w tym uczestnictwa. Było coś po godz. 17, a ja – nieświadom czasu – tonąłem w zawartości plików nowego bloga, który już niebawem ujrzy światło dzienne. W pewnym momencie zerknąłem sobie na fejsbuka, a tam czekała na mnie wiadomość prywatna. Karzeł z Draconiki pisał, że za niecałe trzy godziny rozpoczną występ dla dzieci z Domu Dziecka „Hanka” i żebym wpadł, jak mam czas/chęci/możliwość. „No fajnie” – pomyślałem – „ale ja prądu nie mam! Akumulatory puste, a ten w aparacie ciągnie na oparach”.

Draconica dla wychowanków Domu Dziecka Hanka w Dębicy

Draconica dla wychowanków Domu Dziecka Hanka w Dębicy

4-5 godzin trwa pełne ładowanie, więc w 2 dobiję jakąś połowę + opary… Ładowarka poszła w ruch, a Karzeł wyjaśnił, że ten występ zaklepali w ostatniej chwili i nawet nie mieli czasu na puszczenie famy po mediach. Był moment wahania „jechać czy nie jechać”, ale wątpliwości rozwiała myśl o tym, że będę mógł się sobie zrehabilitować za zdjęcia z finału WOŚP (link), które spieprzyłem swoimi eksperymentami z lampą i zbyt długimi czasami migawki. Niby nikt mi tego nie wytykał, ale ja sam źle się z tym czułem. I teraz jestem prawie zadowolony. „Prawie” by nie było, gdybym ciut dłużej naświetlał kadry, ale nic to. Aparat wydawał dźwięki jak grzechotka od ciągłego pśtykania i kręcenia kręciołkami, występ został uwieczniony, a dzieciaki z „Hanki” zadowolone. Jednym słowem: dobrze było! I szacun dla Draconiki za takie występy, jak ten! :)

Czytaj całość…

„Tańczyć każdy może” w Ropczycach – galeria

W minioną niedzielę, 4 września, na scenie Centrum Kultury w Ropczycach można było obejrzeć spektakl taneczny pt. „Tańczyć może”. Spektakl ów swoją premierę miał dwa miesiące temu, podczas obchodów drugiej rocznicy powstania Akademii Rozwoju Artystycznego ARA.

W „ropczyckiej wersji” spektaklu zmniejszyła się obsada (nie wystąpiła najmłodsza grupa kilkulatków), a także w choreografiach nastąpiło przemeblowanie: doszły trzy nowe układy taneczne i zmieniła się jedna scena.

Tego samego dnia w Dębicy odbywał się turniej ulicznej koszykówki „Zaraź się koszykówką”, w którym miałem być jednym z oficjalnych fotografów. Niestety, z pewnych istotnych przyczyn nie dałem rady stawić się turnieju, za co przepraszam tych wszystkich, którzy na mnie liczyli. Myślę, że za rok znów się spotkamy :)

Spektakl Tańczyć każdy może w CK w Ropczycach

Spektakl „Tańczyć każdy może” w CK w Ropczycach

W premierowej wersji spektaklu „Tańczyć każdy może” fotograficznego wsparcia udzielił mi Mirek. Chyba jeszcze mu na Wsubiektywie.pl nie dziękowałem, co też teraz czynię: dzięki, Stary! Mam nadzieję, że kiedyś będzie okazja odwdzięczyć Ci się za to!

No właśnie, z moim sprzętem nie dałbym rady… Matryca LiveMOS po prostu nie nadaje się na takie imprezy w takich warunkach oświetleniowych. Czyste ISO1600 i zoomy ze stałym światłem f/2 pozwoliłyby już komfortowo pracować, ale Olympus już przy czułości 800 w specyficznych warunkach potrafi paskudzić. Nie jestem szumofobem, ale niektóre zdjęcia bardzo tracą na urodzie przez kolorowe (zwykle niebieskie) smugi…

W Ropczycach zasuwałem w trybie manualnym. ISO1600, pomiar punktowy, ekspozycja delikatnie na plus, światłosiła od f/2.8 w górę i „wóz, albo przewóz”. Wielu kadrów nie udało mi się zamrozić, niektóre zaś robiłem ze zbyt krótkim czasem migawki, przez co po wyrównaniu jasności traciły na jakości. Trudno.

Olympus e-520 – choć bogato wyposażony, jak na półkę, którą zajmuje – niezbyt nadaje się do fotografowania w trybie M w sytuacjach, w których liczy się moment. Ale walczyłem i efekty możecie obejrzeć poniżej.

Czytaj całość…

LDC – sesja pt. „Improwizacja”

LDC - sesja zespołu tanecznego w Dębicy

LDC

Z tą sesją zbieraliśmy się dość długo. A to dziewuchy egzaminy w szkołach miały, a to wakacje, a to znowu padało… W końcu jednak ustaliliśmy dzień, porę i miejsce i postanowiliśmy zadziałać.

Do miejsca akcji wytypowaliśmy dębicki Rynek. Miejsce pasowało mi z kilku powodów: kamieniczki, fontanny, muszla koncertowa, wąskie uliczki etc, do tego spora przestrzeń i cień wysokiej ściany budynków, z którego zawsze – w razie potrzeb i pomysłów – mogliśmy uciec, przenosząc się w zachodnią część Rynku.

Zebraliśmy się zaraz po świcie w Rynku, a tam… jeden wielki „Zonk”: w najbardziej strategicznym dla nas miejscu zastaliśmy… mammowóz :)

Gdy już wszystkie się poschodziły i pozjeżdżały, postanowiliśmy zmienić miejscówkę. Zaspanym głowom kreatywne myślenie przychodziło z trudem, więc za miejsce alternatywne dla Rynku wzięliśmy okolice Placu Solidarności. O ile na Rynek miałem w głowie gotowych kilka patentów, o tyle w miejscu „b” przyszło mi improwizować i próbować wykorzystać jak najlepiej to, co mam.

Słońce, choć całkiem nisko, już zaczynało promieniami swymi lizać nasze głowy. Ruch też był niemały, a w tej kwestii przodował patrol jednej z firm ochroniarskich, który co kilka minut przejeżdżał tuż obok. Cóż, widok prawie dziesięciu lasek w obcisłych strojach o poranku musiał być cokolwiek intrygujący :)

Dobra, łapcie teraz kilka zdjęć z tej improwizowanej sesji z LDC (Ladies Dance Crew). Kolejna już niebawem – prawdopodobnie jeszcze w tym miesiącu (mam nadzieję). Zrobimy ją w różnych miejscach, do których mammobus na pewno nie wjedzie ;), oddzielnie fotografując balet, jazz i hip-hop. Ja też trochę zmian do swojej pracy wprowadzę.

Czytaj całość…

Dębickie „światełko do nieba”, czyli Draconica podczas XIX Finału WOŚP

Inne miasta mają sztuczne ognie, a Dębica ma Draconicę – grupę tancerzy ognia :) Kilkanaście miesięcy temu miałem przyjemność fotografować ich pokaz podczas imprezy urodzinowej jednego z dębickich centrów handlowych (KLIK). Pokaz (na parkingu) zrobił na mnie kolosalne wrażenie; choć oglądałem go przez wizjer i zmuszony byłem myśleć o ekspozycji zdjęć, to i tak udzieliła mi się magia tego spektaklu.

Przed rokiem nie dałem rady zjawić się na pokazie Draconiki, ale postanowiłem sobie, że w 2011 nie odpuszczę. „Światełko do nieba” aka występ dębickich tancerzy ognia zaplanowano na godzinę 20:00 przed muszlą koncertową na Rynku. Na miejscu zjawiłem się około 19:15, coby zdążyć się nieco zaaklimatyzować. Spotkałem kuzynkę, której uczniowie właśnie kończyli śpiewać (kuzynka prowadzi szkołę śpiewu).

Tradycyjnie też pojawiła się dyrektor MOK-u, której tradycyjnie zrobiłem zdjęcie w towarzystwie córki. Również innej tradycji stało się zadość; mianowicie znowu poproszono mnie o zdjęcie do „Obserwatora”, biorąc moją skromną osobę za fotoreportera najpopularniejszego tygodnika lokalnego :) W sumie kilkanaście zdjęć zrobiłem w ramach rozgrzewki sprzętu i siebie samego, z czego połowa, to znajomi i zdjęcia na prywatny użytek.

Na bazie doświadczeń z poprzedniego występu „Draconiki” przygotowałem sobie pewną koncepcję na ten wieczór. Miało być trudniej, lepiej, z poprzeczką ustawioną dużo wyżej. Parametry ekspozycji miały być dobrane tak, abym nie musiał później niczego korygować. Miały być dłuższe czasy, miały być błyski na obydwie kurtyny, miał być najazd z błyskiem na wielkie logo „Draconica”. Miało być, ale… czy było?

Odpowiedź brzmi: dwóch srok za ogony jednocześnie złapać się nie da.  Albo rybki, albo akwarium, bo technicznie swoich pomysłów w tym przypadku nie przeskoczę :)

Zwyczajem grupy „Draconica”, cały pokaz miał swoje przesłanie. Tym razem było to przedstawienie o telewidzu wgapionym w ekran, z którego płyną rozmaite obrazy serwowane przez różne stacje telewizyjne. Pomysł fajny, tło dźwiękowe trafione, ale całość nie porwała mnie tak, jak pod „Rajem”. Ale gęba mi się uśmiechnęła, kiedy po rynku rozległ się poirytowany głos Kamila Durczoka ;)

Czytaj całość…