Koncert ku pamięci Zbigniewa Warchoła

Koncert ku pamięci zmarłego niedawno Zbigniewa Warchoła

Koncert ku pamięci zmarłego niedawno Zbigniewa Warchoła – Dębica, 23 marca 2013, DK „Mors”

Wczoraj, na scenie Domu Kultury „Mors” Miejskiego Ośrodka Kultury w Dębicy odbył się koncert upamiętniający wielką osobistość dębickiego świata muzycznego – zmarłego niedawno Zbigniewa Warchoła. Śp. pan Zbysio muzycznie wychował wiele pokoleń muzyków. Uczył, komponował, grał… Był wyjątkowy. Sam, za sprawą kolegów, którzy uczyli się u niego gry na gitarze, miałem okazję poznać osobiście pana Zbigniewa, dlatego nie wahałem się w kwestii swoich planów na wczorajszy wieczór.

Koncert powstał z inicjatywy dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury, pani Elżbiety Kęsik, a sam pomysł powstał pod wpływem impulsu wywołanego wiadomością o śmierci pana Zbigniewa. Podczas koncertu zagrali uczniowie i przyjaciele zmarłego, wśród których przeważali – a jakże – gitarzyści. Nie zabrakło grupy osób niepełnosprawnych z Warsztatów Terapii Zajęciowej, którzy również mieli przyjemność pracować z panem Zbigniewem – prowadził on tam muzykoterapię.

Na widowni trudno było znaleźć wolne miejsce – otwarta była tylko jedna część, mieszcząca około 500 foteli. Koncert podzielono na dwie części. W pierwszej – trwającej ponad półtorej godziny – zagrali uczniowie pana Zbysia, a w drugiej – krótszej od pierwszej o pół godziny- zaśpiewała słynąca z niesamowitego, potężnego wokalu Beata Wiater oraz jazzowy zespół Chamaleon, który zagrał kilka utworów, a wśród nich autorską kompozycję zmarłego. Przez cały czas trwania koncertu z projektora sączyły się obrazy (zdjęcia i filmy) i padały na ekran ustawiony po prawej stronie sceny. Poniżej, „u stóp” ekranu spoczywała gitara pana Warchoła, na której grał do końca swojego życia.

Zapraszam teraz do obejrzenia fotorelacji z koncertu. Zdjęć jest sporo, bo chciałem, aby jak najwięcej osób mogło się na nich odnaleźć. Miłego oglądania.

Czytaj całość…

Mokaferia Love 2013

W miniony piątek, 15 lutego o godzinie 18:00 w dębickim Domu Kultury „Mors” odbył się walentynkowy koncert „Mokaferia Love”, którego była to już szósta edycja. Pomysłodawcą i głównym organizatorem imprezy jest szkoła śpiewu i emisji głosu Vocal Studio (klik), a organizacyjnego wsparcia udzieliły Miasto Dębica, Miejski Ośrodek Kultury w Dębicy i Towarzystwo Przyjaźni i Współpracy Polsko-Belgijskiej Dębica – Puurs „Serce za serce”. W koncercie Mokaferia Love zaśpiewali uczniowie Vocal Studio, którym na żywo akompaniował zespół Muffin (klik), a taneczne tło zapewnili tancerze z Akademii Rozwoju Artystycznego. A to wszystko – z ramienia organizatora – na zdjęciach uwieczniłem ja :)

Mokaferia Love 2013 - zdjęcia z koncertu

Mokaferia Love 2013

Publiczność dopisała, atmosfera jak zwykle na poziomie, było głośno, kolorowo i pewnie romantycznie. „Pewnie”, bo poziom romantyczności najlepiej ocenią ci, którzy przyszli we dwoje i we dwoje wysłuchali koncertu z miejsc na widowni :) Ja ten koncert spędziłem w trójkącie – z dwoma aparatami na szyi. I dobrze, że nie ograniczyłem się do jednego, bo mógłbym się wystraszyć, że się mi zepsuł, a konkretnie pomiar światła w nim. Światłomierz pokazywał o dwie-trzy działki ciemniej, niż podczas poprzednich widowisk na tej scenie. Na szczęście aparaty był dwa i solidarnie pokazały to samo, więc nie pozostało nic innego jak zdziwić się, a następnie otworzyć szerzej przysłony, czułość podbić z wystarczających dotąd trzycyfrowych wartości do czterocyfrowych, zacisnąć zęby i robić swoje. Na osłodę pozostały nieliczne momenty, w których światełko było takie, do jakiego przyzwyczaił mnie ten miejski przybytek kultury.

No, a teraz już zdjęcia. Miłego oglądania :)

Czytaj całość…

Stregesti Studio – studio nagrań

Nigdy nie wiesz, co cię w życiu czeka. Można być pewnym, że czegoś nigdy nie będzie się robić, by za kilka, kilkanaście lat tę pewność  przed samym sobą odszczekać. To jednak i tak pikuś, ponieważ czasem przychodzi robić rzeczy, które nigdy by nawet przez myśl nie przeszły.

Kiedyś z Draqiem nagrywaliśmy rap. Do głowy by mi wtedy nie przyszło, że choć za kilka lat z muzyką się rozstanę, to u Draqa i tak będę bywał w bardziej ambitnych celach, niż piwko czy wódka :) Gdyby lat temu kilka ktoś powiedział mi, że w styczniu 2012 Draqu oficjalnie otworzy swoje własne studio nagrań, a ja tam będę w charakterze fotografa, to na bank skwitowałbym to śmiechem. A jednak…

Studio nagrań dźwiękowych Stregesti Studio

Studio nagrań dźwiękowych Stregesti Studio

W dalszej części wpisu obejrzycie kilka zdjęć z Stregesti Studio, na samym końcu wpisu znajdziecie ciekawostkę w postaci linków do dwóch kawałków tandemu Ja&Draqu, a na stronę studia nagrań traficie za pośrednictwem adresu http://stregesti.com

Czytaj całość…

Musicalowa Gala Teatru Broadway w Dębicy

W minioną sobotę, 15 października w Domu Kultury Firmy Oponiarskiej Dębica S.A. odbyła się Musicalowa Gala Teatru Broadway ze Szczecina (strona teatru – klik). Wydarzenie wpisało się w obchody tegorocznych dębickich Dni Sztuki. Byłem prawdopodobnie jedynym fotografem na sali (nie licząc pana z małpką, który z końca sali fotografował Kankana z czasem migawki 1/8s ;)) Ewentualnych zainteresowanych zdjęciami zapraszam do kontaktu mailowego: fotografia@wsubiektywie.pl lub  na Facebooku – link.

Musicalowa Gala Teatru Broadway w Dębicy

Musicalowa Gala Teatru Broadway w Dębicy

Gala rozpoczęła się z niespełna dziesięciominutowym poślizgiem. Pierwszą, trwającą godzinę z haczykiem część widowiska zakończył, wspomniany w poprzednim akapicie, Kankan, po którym publiczność udała się na przerwę. Po kwadransie powrót na salę i dalsza część spektaklu. Osobiście uważam, że po przerwie za dużo było śpiewu, a za mało tańca, ale i tak podobało mi się. Momentami nawet bardzo, np. klimat stworzony przez „Deszczową Piosenkę” i jej oprawę taneczno-świetlną był w stanie pokonać filtr, jakim jest pryzmat wizjera mojego aparatu, który zazwyczaj bardzo skutecznie odsiewa artystyczne  łakocie dla duszy :)

Czytaj całość…

Muffin – sesja zdjęciowa #0,5

Muffin

Muffin

Pamiętacie zespół Muffin, którego koncert fotografowałem przed trzema tygodniami (klik)? Owego dnia, przed koncertem, zamierzaliśmy popełnić małą sesję zdjęciową, ale z racji sporych obsuw w programie imprez i wynikającego z tego braku czasu przełożyliśmy sobie plener na inny termin.

Tym innym terminem stał się wtorek 21 czerwca. Członkowie zespołu mieli się pozjeżdżać ze swoich miast (Rzeszów, Tarnobrzeg, Sandomierz i Dębica – miejsce spotkania) i radosną grupką, z rekwizytem wymagającym samochodu z dużą paką, mieliśmy wyruszyć w plener.

Z ambitnego planu wyszła lipa: załatwiony samochód z paką nie sprostał zadaniu, a na bagażowe TAXI nie udało się nam dodzwonić. Zbliżało się południe, słońce raz po raz wyłaziło zza chmur, by na moment ponownie się z nimi skryć… normalnie ręce mi opadały na myśl o tak beznadziejnej porze na fotografowanie sześcioosobowej grupki.

Skoro genialny nasz pomysł na sesję nie wypalił, pozostało nam zaimprowizować coś na szybko. Niektórzy lada godzina powinni być w drodze ku swoim miastom i czekających w nich ważnym sprawom.

Zdecydowaliśmy się pojechać na most kolejowy w Dębicy nad rzeką Wisłoką, tzw. „Żelazny most”. Obiekt tak imponujący, jak charakterystyczny niemal gwarantował „sukces” – jeśli za takowy wziąć tych kilka zdjęć, które Muffini sobie wybiorą. Te wybrane kadry dostaną jeszcze jedną szansę w RawTherapee, ale to dopiero po kolejnej sesji. I może poprawimy zdjęcie z jadącym pociągiem. Nie miałem filtra ND, a z polarem zabierającym 1EV w tym słońcu udało mi się wydłużyć czas zaledwie do 1/25s (iso100, f/22)

Cóż rzec o zdjęciach? Lekko nie było :) Wspomagałem się lampą i filtrem polaryzacyjnym, te same perspektywy robiłem z różnymi ustawieniami kołowego CPL i z różnymi ogniskowymi. Efekt dla mnie zadowalający, choć nie ukrywam, że poczułem niedosyt, gdy te zdjęcia zobaczyłem na monitorze. Parę nowych pomysłów przyszło do głowy, ale chyba ciut za późno :)

Zapraszam do obejrzenia 16 wybranych przeze mnie kadrów, wśród których znajdziecie zarówno luźne strzały, jak i zdjęcia z mostu (główna sesja), parkingu przy cmentarzu na Wielopolskiej (tzw. „panorama”, wiele tam nie zdziałaliśmy, bo na miejscu zastaliśmy nieciekawe towarzystwo i syf przez nich spowodowany) oraz w lesie w Zawadzie, gdzie chciałem zrealizować taki swój jeden patencik, który powstał jesienią ubiegłego roku, a do którego wykorzystywałem drzewa przy wjeździe do lasu, które to drzewa jakoś tak niedawno wycięto… Pozostały nam pniaki, a mi dodatkowy powód do gdybania.

Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Ta bezowocna wyprawa do lasu jest tylko pozornie bezowocną: na miejscu wypatrzyliśmy sobie miejsce, w które następnym razem przyjedziemy z naszym wielkim rekwizytem :) A teraz zdjęcia, które możecie potraktować jako taką małą zapowiedź sesji #1.

Czytaj całość…

Dębica Open Festival 2011 – zdjęcia

W poprzednim wpisie (KLIK) były zdjęcia koncertu Ewy Romaniak i Jana Michalaka, którym akompaniował zespół Marcina Maziarza, w tym zaś znajdziecie fotorelację z niemal wszystkich wydarzeń towarzyszących Festiwalowi.

Napisałem „niemal wszystkich”, ponieważ nie byłem jedynie na sobotnich warsztatach. W dalszej części wpisu znajdziecie galerie z piątkowych przesłuchań oraz sobotnich koncertów: występu finalistów Dębica Open Festival 2011 oraz koncertu zespołu Muffin, w składzie którego śpiewa współorganizatorka festiwalu, a na klawiszach gra Marcin Maziarz, który – poza piątkowym koncertem – udzielał się również w Jury festiwalu.

Fotorelacja z Dębica Open Festival 2011

Fotorelacja z Dębica Open Festival 2011

 

Czytaj całość…

Ewa Romaniak i Jan Michalak w Pino Music Caffe – zdjęcia z koncertu

Coś wspaniałego – cały weekend z aparatem tam, gdzie lubię i tak, jak lubię. W piątek od południa do niedzielnego popołudnia zasuwałem na Dniach Dębicy, skupiony na dwóch konkretnych wydarzeniach. Po pierwsze: fotografowałem tegoroczną edycję Dębica Open Festival. Po drugie: uwieczniałem występ grupy tanecznej LDC, działającej przy Akademii Rozwoju Artystycznego ARA.

Dębica Open Fistival rozpoczął się przesłuchaniem kandydatów do nagród, lansu i koncertu finałowego, a wyniki castingu podane zostały podczas koncertu Ewy Romaniak i Jana Michalaka, przy akompaniamencie zespołu Marcina Maziarza.

Koncert odbył się w klubie Pino Music Caffe (Dębica, ul. Kolejowa) w piątek o 19:00. Na miejscu byłem niespełna pół godziny wcześniej. Obawiałem się nieco ciemnego, ciasnego – jak na koncertowe fotografowanie – lokalu. Na miejscu okazało się, że moje obawy były połowiczne, bowiem światło było takie, że paluszki lizać (zasługa w tym pewnej ogarniętej w temacie osoby). Na ściany jednak nie znalazł się mocny, który by je rozsunął.

Całość zrobiłem więc na szeroko i głęboko, bo taki wariant uznałem za najlepszy. Niby mogłem powalczyć z ciasnotą dla paru wąskich i płytkich kadrów, ale pytam: po co? Zapraszam do obejrzenia zdjęć, a niebawem (jutro?) pokażę pozostałe wydarzenia minionego weekendu.

Sam koncert był cholernie klimatycznym wydarzeniem i trwał zdecydowanie za krótko. Tak już jednak jest, że to co piękne, szybko się kończy, a reszta dłuży się niemiłosiernie. Stoliki, świeczki, kameralna atmosferka, pod każdym względem świetna muzyka… Chciałbym jeszcze raz.

Czytaj całość…

Mokaferia Love – zdjęcia z koncertu

Mokaferia Love 2011 - plakat

Mokaferia Love 2011 – plakat

Na dzień przed koncertem nie byłem zdecydowany, czy iść, czy też odpuścić sobie. Z jednej strony cholerny głód fotografowania, z drugiej niechęć do instytucji zwanej świętem zakochanych, a pośrodku gdzieś, neutralna obojętność wobec fotografii koncertowej. Lubię pooglądać kadry innych, ale mnie osobiście możliwość pstrykania pod sceną nie przyprawia o szybsze bicie serca. Przynajmniej nie takie, jak zakochanych w tej sztuce fotografów.

Do rozpoczęcia walentynkowego koncertu „Mokaferia Love” (to już czwarta edycja) było około 23 godziny, kiedy zadzwonił telefon. Zerknąłem na wyświetlacz, by zobaczyć, kto po drugiej stronie linii oczekuje, aż odbiorę. „Hej, cześć, bla bla bla, bo robić zdjęcia na koncercie, bla bla bla, OK, super, spoko, papa”… No i szlag trafił dylematy: idę, lecę! Jadę. Kuzynka prosi.

Czego się życzy fotografowi? Światła. A to – z fotograficznego punktu widzenia – było do dupy. Strasznie mocne, soczyste kolory, w cholerę dymu i pół biedy, kiedy jednocześnie świecił więcej, niż jeden kolor. Grzesiek, kolega po fachu, który też tam był, w pewnym momencie podszedł i powiedział: „beznadziejne światło, za dużo czerwonego”. Fakt faktem: sama czerwień. Po chwili jednak parsknąłem śmiechem, bo tę 100% czerwień (zdjęcie 17) zastąpił 100% niebieski (zdjęcie 18) :)

Jeszcze słówko o wydarzeniu i przejdziemy od galerii. „Mokaferia Love” jest koncertem, który od czterech lat organizuje dębickie Vocal Studio (KLIK) z okazji „walentynek”. Klimatowe dekoracje i miłosny repertuar śpiewany przez uczniów VS mają umilić walentynkowy wieczór wszystkim tym, którzy postanowią wybrać się na ten koncert. Vocal Studio założyła i prowadzi moja kuzynka: Katarzyna Godzisz-Antonik. Jest ona jednym z niewielu certyfikowanych instruktorów metody Speech Level Singing (KLIK) w Polsce. Najlepszym dowodem potęgi SLS są ci, którzy z tej metody korzystali i korzystają (na czele z największymi gwiazdami światowego formatu). Tyle teorii, czas na zdjęcia.

Czytaj całość…