Rekonstrukcja obozu pracy Pustków: 29 lipca

Prace związane z rekonstrukcją hitlerowskiego obozu pracy w Pustkowie Osiedlu koło Dębicy powoli dobiegają końca. Udało mi się dowiedzieć, że termin oddania inwestycji ustalono na za dwa tygodnie, tj. do końca drugiego tygodnia sierpnia.

Data otwarcia dla zwiedzających nie jest jeszcze znana, ale nieoficjalnie wiadomo (to również udało mi się dowiedzieć), że na imprezę otwarcia zaproszonych zostanie wiele ważnych osobistości, a sama uroczystość odbędzie się z wielką pompą i czerwonym dywanem zaczynającym się w samej Dębicy ;) Z tym dywanem to oczywiście żart, ale nie zmienia to faktu, że obóz otwarty zostanie z przytupem.

Rekonstrukcja obozu pracy Pustków – stan prac z 29 lipca 2011

Rekonstrukcja obozu pracy Pustków – stan prac z 29 lipca 2011

To już drugi fotograficzny set z rekonstruowanego obozu. Pierwszy raz o obozie i trwających tam pracach pisałem na początku kwietnia – KLIK. Wtedy też pojawiły się zdjęcia, które teraz możecie porównać do tych umieszczonych w niniejszym wpisie.

Na miejscu panował spory bałagan i atmosfera czegoś fajnego, ale niedokończonego. Udzielił mi się ten klimat i odbił na zdjęciach, których lepiej po prostu nie byłem w stanie zrobić. Mimowolnie dostosowałem się do fotografowanych obiektów, a wszelkie artystyczne zapędy – jeśli takowe bym miał – skutecznie hamowałaby pora, o jakiej tam działałem. Nawet CPL nie pomagał, a w paru kadrach nawet zaszkodził :) Najważniejsze, że pamiątka jest i szpan przed wnukami będzie ;)

Czytaj całość…

Rekonstrukcja obozu pracy – Pustków Osiedle

W środę 30 marca postanowiłem definitywnie wybudzić się z zimowego snu i zacząć karmić Wsubiektywie.pl nowymi materiałami. Spontanicznie wybrałem się z aparatem do miejscowości Pustków Osiedle, w której znajduje się słynna Góra Śmierci, o której już tu wspominałem – KLIK. Pojechałem tam na zwiad.

Tym razem celem nie była Góra Śmierci, ale to, co podczas wojny znajdowało się u jej stóp: OBÓZ PRACY. Niedawno dowiedziałem się, że ruszyły zapowiadane od dłuższego czasu prace związane z rekonstrukcją obozu w tym samym miejscu, w którym dawniej się znajdował. Byłem ciekaw zarówno odbudowy obozu, jak i prac przy budowie autostrady A4, która przebiegać będzie tuż obok.

Jak zwykle na wszelki wypadek zabrałem aparat, choć miałem świadomość tego, że pora do zdjęć była raczej kiepska. Słońce ni w gruszkę, ni w pietruszkę: za wysoko, by zachodzić, a za nisko, by szczytować. Że też niebo musiało być bezchmurne, cholera…

Ale skoro już się tam znalazłem i miałem ze sobą aparat, postanowiłem zrobić kilka zdjęć: choćby po to, aby udokumentować stan obozu i A4 na dzień 30 marca 2011. Z resztą nigdy nie wiadomo, czy nie nadarzy się okazja zrobienia kadru tygodnia/miesiąca czy nawet roku, a gorzki smak niewykorzystanej okazji często powraca.

Zrobiłem kilkanaście zdjęć powstającej autostradzie i rekonstruowanemu obozowi pracy. Niechaj będzie sobie seria „na przebudzenie”. Może kiedyś pojadę tam sobie o bardziej sprzyjającej porze dnia i zrobię lepsze zdjęcia. Tymczasem zapraszam do obejrzenia garstki kadrów z 30 marca.

Najnowsze zdjęcia – z 29 lipca 2011 roku – znajdziecie TUTAJ!

Czytaj całość…

Konflikt pokoleń dotyczy również fotografów

W słoneczne, niedzielne popołudnie zachciało mi się iść na spacer. Ot, taka spontaniczna zachcianka. Jednak nie lubię uprawiać sztuki dla sztuki tracąc jedynie czas, toteż aby uczynić moją przechadzkę owocną, postanowiłem wziąć ze sobą aparat.

Pomyślałem, że jest fajna pora, aby zakotwiczyć na dłużej w parku i podpatrywać ludzi na tle wczesnojesiennej scenerii. Plan ten jednak porzuciłem mijając boczną bramę Starego Cmentarza w Dębicy. Zaledwie tydzień temu byłem w Tarnowie fotografować wiekowe groby – dlaczego więc nie powtórzyć tej koncepcji tutaj, na miejscu?

Wszedłem przez bramę główną. Patrząc na wprost, na końcu głównej alei widać starą, neogotycką kaplicę grobową. Mnie jednak bardziej interesowało to, co znajdowało się obok mnie: mnóstwo starych grobów! Nie tak starych, jak w Tarnowie, ale „kilka perełek na pewno się znajdzie” – pomyślałem.

Oczy moje namierzyły grób, w którym pochowano kilka osób i wszystkie one żyły w XIX wieku. Sam cmentarz również powstał w tym okresie, dokładnie na początku dziewiętnastego stulecia.

Wyjąłem aparat i zacząłem przymierzać się do pierwszego zdjęcia. Nijak mi nie pasowało, bo po prostu przyszedłem o niewłaściwej porze. Gdyby słońce przesunąć o 180 stopni, byłoby okej, ale tu miałem dokładnie pod światło.. Co tu robić? Co robić? Doświetlić fleszem? Niegłupia myśl! Ustawiłem sobie w aparacie wszystko tak jak stałem, by za pomoc wbudowanej lampy skutecznie skontrować światło słoneczne. Ekspozycja: -1,3EV, flash +1,7EV, 1/125s i taki sam czas błysku…

Cel… pal… ognia! Stuk, pstryk, klap i… bingo! Kadr dupowaty, ale reszta cacy – dokładnie tak, jak chciałem :) Postanowiłem jednak darować sobie błyskanie, a skupić się na ciekawych ujęciach. O ile można skupić się, spacerując we dwoje (narzeczone moje miało niebawem dołączyć do mnie). Drugie zdjęcie starannie sobie wydreptałem, starają się trzymać bokiem do słońca; przed pstryknięciem jeszcze drobna korekta ustawień i… stuk-pstryk-klap. Ledwie odkleiłem twarz od aparatu, gdy zza grobu stojącego obok usłyszałem:

  • – Panie, ale pan nic nie ustawia!
  • – Kto? Jak nie ustawia?
  • – No nie ustawia pan nic!
  • – A co mam jeszcze ustawiać?
  • – No, wszystko!
  • – Ustawiłem!
  • – Nie widziałem, żeby pan ustawiał!
  • – Bo ustawiam z tej strony – (pokrętło mam pod kciukiem, a przycisk +/- obok spustu migawki).

Czytaj całość…

Stary Cmentarz w Tarnowie

Stary Cmentarz w Tarnowie

Stary Cmentarz w Tarnowie

W okraszonym samplami z Jupitera 37A wpisie o skutkach niedoboru snu u fotografów wspomniałem o Starym Cmentarzu w Tarnowie, który stanowił cel mojej i Mirka niedzielnej eskapady. Zapowiadając galerię, która znajduje się poniżej, nazwałem cmentarz „zaniedbanym”, co jednak nie jest do końca prawdą. To znaczy „jest”, ale „nie jest”. Już tłumaczę, w czym rzecz :)

Stary Cmentarz w Tarnowie jest tak stary, że przechadzając się jego (remontowanymi) alejkami można odnieść wrażenie, że część rodzin pochowanych tam zmarłych musiała wymrzeć. Miażdżącą przewagę liczebną nad „współczesnymi” mają te stare, naprawdę bardzo stare groby. Spore problemy miałem z lokalizowaniem grobowców ludzi pochowanych po II Wojnie Światowej. Zmarłych po 45 często chowano w starych, istniejących już grobowcach. Dookoła roiło się od tablic z datami z XIX wieku i starszymi.

Tylko nieliczne groby sprawiały wrażenie odwiedzanych przez bliskich. „Aktywne” znicze można policzyć na palcach jednej ręki, wypalonych było kilka razy więcej, choć i wielokrotność tej liczby dałoby się pokazać prostując paluchy tylko jednej dłoni. Stąd właśnie określenie „zaniedbany” jest prawdziwe, bo zaniedbany przez bliskich.

Z drugiej jednak strony cmentarzem opiekuje się miejscowy Komitet Opieki nad Starym Cmentarzem, którego pracy nic nie można zarzucić. Z tego powodu nieprawdziwym staje się stwierdzenie, że o cmentarz nikt nie dba. Dba; nawet w ten niedzielny, chłodny poranek, jeszcze przed godziną siódmą, między grobami dostrzegłem mężczyznę, który przy paru grobach posprzątał, a do tego pozamiatał alejki wokół nich. Podejrzewam, iż był to jeden z opiekunów cmentarza.

Jednak troska, jaką Komitet Opieki nad Starym Cmentarzem otacza swojego podopiecznego, jest troską – że tak się wyrażę – ogólną. Jest czysto, schludnie, ale brakuje tej indywidualnej opieki nad każdym grobem z osobna. Takiej opieki, jaka ma miejsce na „świeżych” cmentarzach, gdzie każdy nagrobek jest w innym stylu przystrojony, a zapuszczone mogiły stanowią rzadkość.

Czytaj całość…

Góra Śmierci – Pustków Osiedle k/Dębicy

Górą Śmierci nazwano wzgórze, na którym mordowano oraz palono ciała więźniów obozu pracy znajdującego się nieopodal. Góra Śmierci stała się ostatnim życiowym przystankiem dla około 15 tysięcy ludzi. Połowę łącznej liczby ofiar stanowią żydzi, a oprócz nich życie straciło tu około 5 tyś Rosjan i 2,5-3 tyś Polaków.

Egzekucje odbywały się codziennie, ciała pomordowanych palono na stosach. O Górze Śmierci pisałem swego czasu na blogu Szuman.eu; pozwolę sobie przytoczyć treść jednego z komentarzy do tamtego wpisu.

Karioka napisała:

Byłam tam – zginął tam mój dziadek. Przerażające miejsce. Więźniowie pracowali w nieludzkich warunkach. Zimą pnie drzew przenosili przez wodę, która zamarzała się wokół ich ciał. A potem…widać było tylko gęsty czarny dym unoszący się z Góry Śmierci. A babcia dostała tylko świadectwo zgonu, w którym napisano, że umarł na serce.

Od mojej ostatniej wizyty na Górze Śmierci wiele się tam pozmieniało. Ktoś się w końcu zajął tym miejscem; powstał parking, ścieżki, podjazd, a w planach jest rekonstrukcja obozu, którego bramy do dziś się zachowały. Miejsce i okolice bardzo ważne z punktu widzenia historycznego; w położonej niedaleko Bliznej hitlerowcy testowali rakiety V2 (tutaj więcej na temat Bliznej/Blizny – z obydwiema formami się spotkałem), zaś Góra Śmierci jest tylko wierzchołkiem tego, co w tej okolicy miało miejsce. Poligon dla elitarnych oddziałów SS szykujących się do ataku na ZSRR, obóz pracy stanowiący jego zaplecze…

Ja jednak nie o historii, a o zdjęciach. W minioną niedzielę, 19 sierpnia, odwiedziłem Górę Śmierci, abo zrobić garść zdjęć, o które prosiła mnie koleżanka, pisząca pracę magisterską o gminie Dębica. Ta niedziela okazała się być najbardziej niefotograficznym dniem w mojej karierze, o czym już zdążyłem napisać w poprzednim wpisie zatytułowanym „Dzień prawdy skorumpowany przeciwko mnie”. Na końcu tegoż tekstu zapowiedziałem galerię zdjęć z Góry Śmierci. Oto i one – zapraszam!

Czytaj całość…