Drugi dzień wiosny, choć pierwszego jeszcze nie widać

Drugi dzień wiosny 2013, czyli Dębica w śniegu

Drugi dzień wiosny 2013, czyli Dębica w śniegu

Pierwszy dzień wiosny astronomicznej i wiosny kalendarzowej za nami, a pierwszego dnia wiosny klimatycznej ciągle nie widać. Zimy 2012/2013 już nas kilka razy zasypywało, ale też tyle samo razy to wszystko topniało. I gdy już wydawało się, że wiosny astronomiczna, kalendarzowa i klimatyczna spotkają się mniej więcej w tym samym czasie, okazało się, że matka natura postanowiła sobie z nas zakpić.

Dziś, gdy po przebudzeniu wyjrzałem przez okno, wiedziałem już, że na miasto (miałem tam coś do załatwienia) wyskoczę piechtolotem i z aparatem w dłoni. Czas trochę naglił i nadal nagli, więc oto łapcie szybki wpis z szybkimi zdjęciami z szybkiego spaceru, który wiosennym może być tylko z definicji popartej datą w kalendarzu. Tak oto 22 marca 2013 wyglądała Dębica :) A jak u Was? Też zamiast topić Marzannę lepiliście bałwana?

Czytaj całość…

Szczur

Nigdy specjalnie nie zastanawiałem się nad tym, czy i jakiemu zwierzęciu będę robił zdjęcia, ani jak taka sesja będzie wyglądać. Kotu? Psu? Nie interesowało mnie to, bo i po co? No, koty są wdzięcznym tematem – tak wdzięcznym, jak oklepanym. Gdyby mnie ktoś jednak poprosił o zdjęcia swojego kociego pupila, to zgodziłbym się. I to właściwie jedyny wniosek, do jakiego doszedłem dywagując o fotografii zwierząt.

Szczur w przyblokowym trawniku

Szczur w przyblokowym trawniku

Życie pisze swoje własne scenariusze i nierzadko o tym przypomina nam – panom własnego losu :) I taki kolejny scenariusz odegrałem dziś, bo reżyser wykorzystał moją spostrzegawczość i fakt, że zwykle oczy mam dookoła głowy, a sprzęt pod ręką, gotowy do akcji w ciągu kilku sekund.

I tak było i tym razem. Wyjrzałem przez okno i moja uwagę przykuło brązowe coś, co kokosiło się w przyblokowym trawniku. Jeż? Szczeniak? Jakiś domowy gryzoń? Kociak? Rozejrzałem się dookoła, ale nie zauważyłem nikogo, kto mógłby być właścicielem tego stworzenia. „To musi być coś dzikiego i bez względu na to, czym się to żyjątko okaże być, już jest ono dla mnie interesującym obiektem. Nie każdego dnia, przed samą klatką, w centrum osiedla, wyleguje się w słońcu taki mały dzikus”.

Czytaj całość…