10 stopni mrozu, śnieg i wiśniówka

Transport samochodowy nie wypalił, więc postanowiliśmy jechać autobusem. Naprędce wybraliśmy miejsce, do którego komunikacją zbiorową łatwo jest się dostać i wyruszyliśmy. Anna, Barbara i ja, czyli dwie ładne blondyny i mniej ładny brunet, ale za to najlepiej wyposażony ;)

Sesja nie miała żadnych założeń. Ot, towarzyski spontan, z którego może wyniknąć kilka fajnych zdjęć. I wynikło, a najlepsze zupełnie nieoczekiwanie. Oto ono:

Anka, Baśka i wiśniówka, czyli Anka, Baśka i ja :)

Anka, Baśka i wiśniówka, czyli Anka, Baśka i ja :)

Fajnie było się spotkać w ten dość mroźny, ale pozytywny dzień. Po powrocie mogłem z uśmiechem na gębie wrócić do pracy i obowiązków. Teraz mamy odwilż i – przyznam szczerze – tęskni się mi się za tym śniegiem i kilkustopniowym mrozem. Pozostał mi on nie tylko we wspomnieniach i na zdjęciach – do obejrzenia których zapraszam – ale przede wszystkim na liście życzeń. Tak, chcę jeszcze więcej śnieżnych i mroźnych dni!

 

Najnowsze wpisy ze zdjęciami publikuję na nowym fotoblogu dostępnym w menu mojej prywatnej strony: www.marcinszumanski.pl

3 komentarze

  1. Grzegorz napisał(a):

    Oj tak… Zima w tym roku jest piękna, choć ostatnie odwilże wszystko psują.
    Mrozik, śnieg, piękne kobiety i aparat, ba i jeszcze do tego wiśnióweczka ….. Czego chcieć więcej? :)
    Pozdrawiam!

  2. Damian napisał(a):

    Wiśniówka to dobry pomysł nie tylko na rozgrzanie co też na rozluźnienie przed obiektywem ;-) Fajnie to wygląda aż chciało by się z wami tam być :-)

  3. Mirek napisał(a):

    Każdy facet musi się chwalić wyposażeniem… Pozazdrościć pleneru w takim towarzystwie modelek, aury i wiśniówki. Plus za bezpretensjonalność zdjęć.