„Tańczyć każdy może” w Ropczycach – galeria

W minioną niedzielę, 4 września, na scenie Centrum Kultury w Ropczycach można było obejrzeć spektakl taneczny pt. „Tańczyć może”. Spektakl ów swoją premierę miał dwa miesiące temu, podczas obchodów drugiej rocznicy powstania Akademii Rozwoju Artystycznego ARA.

W „ropczyckiej wersji” spektaklu zmniejszyła się obsada (nie wystąpiła najmłodsza grupa kilkulatków), a także w choreografiach nastąpiło przemeblowanie: doszły trzy nowe układy taneczne i zmieniła się jedna scena.

Tego samego dnia w Dębicy odbywał się turniej ulicznej koszykówki „Zaraź się koszykówką”, w którym miałem być jednym z oficjalnych fotografów. Niestety, z pewnych istotnych przyczyn nie dałem rady stawić się turnieju, za co przepraszam tych wszystkich, którzy na mnie liczyli. Myślę, że za rok znów się spotkamy :)

Spektakl Tańczyć każdy może w CK w Ropczycach

Spektakl „Tańczyć każdy może” w CK w Ropczycach

W premierowej wersji spektaklu „Tańczyć każdy może” fotograficznego wsparcia udzielił mi Mirek. Chyba jeszcze mu na Wsubiektywie.pl nie dziękowałem, co też teraz czynię: dzięki, Stary! Mam nadzieję, że kiedyś będzie okazja odwdzięczyć Ci się za to!

No właśnie, z moim sprzętem nie dałbym rady… Matryca LiveMOS po prostu nie nadaje się na takie imprezy w takich warunkach oświetleniowych. Czyste ISO1600 i zoomy ze stałym światłem f/2 pozwoliłyby już komfortowo pracować, ale Olympus już przy czułości 800 w specyficznych warunkach potrafi paskudzić. Nie jestem szumofobem, ale niektóre zdjęcia bardzo tracą na urodzie przez kolorowe (zwykle niebieskie) smugi…

W Ropczycach zasuwałem w trybie manualnym. ISO1600, pomiar punktowy, ekspozycja delikatnie na plus, światłosiła od f/2.8 w górę i „wóz, albo przewóz”. Wielu kadrów nie udało mi się zamrozić, niektóre zaś robiłem ze zbyt krótkim czasem migawki, przez co po wyrównaniu jasności traciły na jakości. Trudno.

Olympus e-520 – choć bogato wyposażony, jak na półkę, którą zajmuje – niezbyt nadaje się do fotografowania w trybie M w sytuacjach, w których liczy się moment. Ale walczyłem i efekty możecie obejrzeć poniżej.

Najnowsze wpisy ze zdjęciami publikuję na nowym fotoblogu dostępnym w menu mojej prywatnej strony: www.marcinszumanski.pl

6 komentarzy

  1. Kamil napisał(a):

    Ktoś cię zmuszał do focenia w manualu? :P

    6 i 17 – super momenty!!!

  2. Mirek napisał(a):

    Nie ma sprawy, jeszcze nie raz tańce razem pofotografujemy. Fajnie uchwycony moment na 17, dwa pierwsze ciekawe reporterskie kadry.

  3. forest napisał(a):

    No właśnie :)

    Kiedy chce mieć pełną kontrole np w makro czy błyskaniu to jak najbardziej. Ale w tedy mam czas :)
    W szybko zmieniającej się sytuacji, w reporterskim foceniu, nie ogarniam kuwety i bez skrupułów przełączam na Av.
    Pewnie można manualnie, tylko po co ?
    W imię „pełnej kontroli nad kadrem” czy faktycznie można tak szybko przebierać paluchami po rolkach i tylko ja zamulony jestem ?

  4. Marcin Szumański napisał(a):

    @Kamil, nikt nie zmuszał, ale od kilku dni pompowałem się na fotografowanie i musiałem gdzieś dać upust tej energii, skoro zaplanowana na przedpołudnie koszykówka nie wypaliła ;)

    @Mirek, tańce tańcami, ale przy trasie do Radomia na AirShow wpadło mi w oko coś innego i bynajmniej nie chodzi o żadne zamczysko. Ale o tym w innym miejscu ;)

    @Forest, szybkość paluchów to według mnie kwestia przyzwyczajenia i wprawy na swoim aparacie. W moim Olku podoba mi się to, że (jedyną) rolkę mam pod kciukiem, więc palec na migawce może jej nie opuszczać. Gorzej jest, jeśli muszę zmienić funkcję rolki: do tego celu mam przycisk obok spustu i czasem zdarzało mi się, że zamiast przełączyć się z kręcenia przysłoną na kręcenie czasem po prostu robiłem zdjęcie ;)

    Najbardziej jednak daje popalić brak poziomej skali z poziomem ekspozycji. Zamiast krechy [-5] — [0] — [+5] w wizjerze mam jedynie liczbową jej wartość, wciśniętą między inne kontrolki po prawej stronie kadru, i całą uwagę muszę na tych cyferkach skupić, by ocenić sytuację ze światłem. Przy zmiennych warunkach świetlnych jest to cholernie zajmujące i niewygodne. Za czasów Canona praktycznie nie musiałem z „M” rezygnować, bo rzadko się zdarzało, abym nie wyrobił z ustawieniami, a poziom ekspozycji zawsze kątem oka widziałem. Przy trzycyfrowym Olympusie bardzo dużo uwagi muszę poświęcać na ustawienia i czasem też na to, jaką funkcją aktualnie operuję pokrętłem. Pewnie bym wymiękł, ale – jak napisałem Kamilowi – miałem tyle energii, że po prostu mi się chciało :)

  5. Damian napisał(a):

    Ty z tym wizjerem pisałeś na poważnie? :-D Nie wyobrażam sobie jak to może wyglądać… Ale przynajmniej kółko pod kciukiem jest ;-)

    Co do zdjęć to ja bym je przekadrował i z kilku bym zrezygnował, np. 17 która jest super uchwycona tylko ręka i noga jakby lekko ruszone… Chłopak na zdj. 15 wyszedł czyściutko, jak by z innej serii było to zdjęcie ;-)

  6. Marcin Szumański napisał(a):

    @Damian, poważnie :) Tak wygląda wizjer e-520 – K L I K (obrazek z Optyczne.pl z testu Olka e-520)

    Co do kadrowania, to nie mam tego w zwyczaju. Jedyne, co robię, to obcinam wzdłuż dłuższego boku z proporcji 4:3 na 3:2 (robiąc zdjęcie zostawiam sobie margines na takie ciachnięcie). A 15 czysto wyszła, bo trafiłem z ekspozycją i mało ciemności w kadrze, które sprzyjają szumom.