Dębickie „światełko do nieba”, czyli Draconica podczas XIX Finału WOŚP

Inne miasta mają sztuczne ognie, a Dębica ma Draconicę – grupę tancerzy ognia :) Kilkanaście miesięcy temu miałem przyjemność fotografować ich pokaz podczas imprezy urodzinowej jednego z dębickich centrów handlowych (KLIK). Pokaz (na parkingu) zrobił na mnie kolosalne wrażenie; choć oglądałem go przez wizjer i zmuszony byłem myśleć o ekspozycji zdjęć, to i tak udzieliła mi się magia tego spektaklu.

Przed rokiem nie dałem rady zjawić się na pokazie Draconiki, ale postanowiłem sobie, że w 2011 nie odpuszczę. „Światełko do nieba” aka występ dębickich tancerzy ognia zaplanowano na godzinę 20:00 przed muszlą koncertową na Rynku. Na miejscu zjawiłem się około 19:15, coby zdążyć się nieco zaaklimatyzować. Spotkałem kuzynkę, której uczniowie właśnie kończyli śpiewać (kuzynka prowadzi szkołę śpiewu).

Tradycyjnie też pojawiła się dyrektor MOK-u, której tradycyjnie zrobiłem zdjęcie w towarzystwie córki. Również innej tradycji stało się zadość; mianowicie znowu poproszono mnie o zdjęcie do „Obserwatora”, biorąc moją skromną osobę za fotoreportera najpopularniejszego tygodnika lokalnego :) W sumie kilkanaście zdjęć zrobiłem w ramach rozgrzewki sprzętu i siebie samego, z czego połowa, to znajomi i zdjęcia na prywatny użytek.

Na bazie doświadczeń z poprzedniego występu „Draconiki” przygotowałem sobie pewną koncepcję na ten wieczór. Miało być trudniej, lepiej, z poprzeczką ustawioną dużo wyżej. Parametry ekspozycji miały być dobrane tak, abym nie musiał później niczego korygować. Miały być dłuższe czasy, miały być błyski na obydwie kurtyny, miał być najazd z błyskiem na wielkie logo „Draconica”. Miało być, ale… czy było?

Odpowiedź brzmi: dwóch srok za ogony jednocześnie złapać się nie da.  Albo rybki, albo akwarium, bo technicznie swoich pomysłów w tym przypadku nie przeskoczę :)

Zwyczajem grupy „Draconica”, cały pokaz miał swoje przesłanie. Tym razem było to przedstawienie o telewidzu wgapionym w ekran, z którego płyną rozmaite obrazy serwowane przez różne stacje telewizyjne. Pomysł fajny, tło dźwiękowe trafione, ale całość nie porwała mnie tak, jak pod „Rajem”. Ale gęba mi się uśmiechnęła, kiedy po rynku rozległ się poirytowany głos Kamila Durczoka ;)

Kopiowanie zdjęć dozwolone, ale pod warunkiem, że w miejscu publikacji zdjęcia pojawi się informacja o pochodzeniu zdjęć (Wsubiektywie.pl). Dziękuję :)

Najnowsze wpisy ze zdjęciami publikuję na nowym fotoblogu dostępnym w menu mojej prywatnej strony: www.marcinszumanski.pl

10 komentarzy

  1. Mirek napisał(a):

    No, no jest parę fajnych efektów. Faktycznie mógł ktoś się domyślić żeby wyłączyć te światełka…

  2. Marcin Szumański napisał(a):

    Obawiam się, że nawet gdyby ktoś na to wpadł, to ze względów bezpieczeństwa nie zgodzono by się na wygaszenie świateł w rynku. Co innego pod Rajem; tam wystarczyłoby na chwilę zgasić „Nomi” i wnętrze w banku, aptece i co tam jeszcze jest.

  3. forest napisał(a):

    techniczne pytanie: błysk na drugą kurtynę przy tych czasach nie wystarczył do zamrożenia ?

  4. Marcin Szumański napisał(a):

    Błysk był wystarczający, ale za dużo światła łapałem „zastanego”. Było to o tyle upierdliwe, że oni tymi ogniami wywijali i momentami sami utrwalali się w bezruchu. Weźmy np. zdjęcie nr 19: http://wsubiektywie.pl/wp-content/gallery/draconica-2011-wosp-debica/19.jpg są dwie twarze (machając tym ogniem oświetliła się raz z jednej, raz z drugiej), a do tego doszedł błysk, który ledwie zerbał dłoń, łańcuch itp.

    Gdybym poziom ekspozycji obiniżył bardziej, a siłę błysku odpowiednio podbił, to efekt pewnie byłby lepszy. Przy mniejszej ilości zastanego światła i tak miałbym ogień + kontury oświetlone lampą, ale z kolei zdjęcia robione bez lampy wyszłyby o wiele za ciemne.

  5. Mariusz napisał(a):

    Wiem, że Draconice nie jest łatwo robić zdjęcia (sam próbowałem). Zwłaszcza przy świetle zastanym typu oświetlenie uliczne, reklamy i neony. Ale nie zgadzam się, że nie dałoby się robić zdjęć bez lampy (zresztą zależy jakie te zdjęcia miałyby być). Ogień jest wystarczająco jasny (oczywiście do pewnej odległości). Tryb pomiaru punktowy (ewentualnie matrycowy) na ogień. Dążyłbym tym sposobem do wyeliminowania tła, ludzi i innych rzeczy. Zdjęcia mogłyby być bardzo ciemne, wręcz czarne. Najważniejsze żeby był widoczny ogień.

  6. Marcin Szumański napisał(a):

    Mariusz, bo w „Draconice” trzeba się specjalizować ;), a jedyną drogą ku niej jest praktyka. Teoria często siada, gdy przychodzi co do czego. To, o czym piszesz, czyli bez lampy i „na czarno”, robiłem pod „Rajem”, bo taka koncpecja podobała mi się przed. Później jednak wyciągałem w górę, bo takie ciemności nie pasowały – tym bardziej, że w choreografii ogień był tylko jednym z elementów.
    A z lampą miał być dodatkowy eksperyment; wymieszanie światła ognia i lampy: naświetlić ogień (jak piszesz: bez dodatków), a postacie w bezruchu wyjąć z ciemności za pomocą flesza. W praktyce okazało się, że nie ma wspólnych ustawień dla tego i tego. Ale przynajmniej o to wczorajsze doświadczenie jestem teraz mądrzejszy.

  7. Piotrek napisał(a):

    Z tego co tu czytam wynika, że nie jesteś za bardzo z siebie zadowolony. Jeśli nie robiłeś tych zdjęć na zlecenie to moim zdaniem nie masz się czym przejmować. A wręcz przeciwnie nawet. Najlepszą naukę zdobywa się na błędach i eksperymentach i to jest najlepsza droga. Jeśli zaś chodzi o moją opinię na temat zdjęć to powiem tak: niektóre ujęcia są naprawdę świetne ale są i takie których ja osobiście bym nie pokazywał ;P

  8. Piotrek napisał(a):

    Uprzedząjąc pytanie powiem, że wszystkie wąskie ujęcia + zbliżenia bym zostawił, a to co szerokie out. Pewnie to wina kolorowych światełek ale niestety przez to bałagan jest na tych szerokich zdjęciach… trzeba było to olać i skupić się na tańczących.

  9. Marcin Szumański napisał(a):

    Dla siebie te zdjęcia robiłem, a przynajmniej nikomu ich nie obiecywałem. Sam się wahałem, czy publikować to wszystko, co powyżej, czy faktycznie pozostawić te, o których mogę powiedzieć, że są dobre. Pal sęk; założyłem, że będzie relacja, więc wypadałoby od początku do końca i po kolei, a nie tylko te strzępy całości, który wybiórczo są ok. To, że zachciało mi się eksperymentować, to już tylko i wyłącznie mój problem ;)

  10. Wsubiektywie.pl napisał(a):

    […] nie jechać”, ale wątpliwości rozwiała myśl o tym, że będę mógł się zrehabilitować za zdjęcia z finału WOŚP (link), które spieprzyłem swoimi eksperymentami z lampą i zbyt długimi czasami migawki. Niby nikt mi […]