Zapraszam na aktualny fotoblog!

Witaj! Ten fotoblog, który właśnie oglądasz, jest już nieaktywny. Zostawiłem go jednak z sentymentu i jako archiwum starych wpisów, zdjęć, eksperymentów…

fotoblog-aktualny

Aktualny fotoblog – marcinszumanski.pl

Aktualny fotoblog znajduje się pod adresem http://marcinszumanski.pl/fotoblog.html i na niego niniejszym zapraszam. Jest on częścią mojej prywatnej, fotograficznej strony i tam trafiają najświeższe zdjęcia wykonane przeze mnie.

Czytaj całość…

Noc Muzeów w Ekspozycji Historyczno – Dydaktycznej przy Górze Śmierci – zdjęcia

Noc muzeów w Ekspozycji Historyczno - Dydaktycznej przy Górze Śmierci

Noc muzeów w Ekspozycji Historyczno – Dydaktycznej przy Górze Śmierci

Wczoraj w całej Polsce miała miejsce akcja „noc muzeów”. O ile w naszym kraju raczej krytycznie mówi się o „modach z zachodu” – co nie zawsze idzie w parze z czynami, ale mniejsza z tym ;) – o tyle „modę” związaną z odwiedzaniem muzeów w godzinach wieczornych i nocnych chyba każdy może głośno pochwalić.

Wczorajszy wieczór spędziłem w Ekspozycji Historyczno – Dydaktycznej przy Górze Śmierci. Placówkę tę kilka miesięcy temu fotografowałem szczegółowo i znam ją prawie jak własną kieszeń, dlatego pojechałem tam nie dla samych eksponatów, ale dla klimatu pełnych sal, szmeru rozmów i koncertu żabiego chóru przy akompaniamencie orkiestry świerszczy. Niestety, dźwięki tej muzyki dość skutecznie zakłócały komary, ale na szczęście gdzieś się ulotniły razem z ostatnimi przebłyskami słońca.

Miło było patrzeć na ludzi żywo dyskutującymi nad zdjęciami lotniczymi z okresu II wojny światowej, rozpoznającymi na tych fotografiach miejsca dobrze im znane ze współczesności. Bardzo cieszył widok ludzi pochylonych nad gablotami i poświęcających każdej z nich po kilka długich minut. Było kilku wścibskich przyglądających się eksponatom ze zbyt bliska, ale w sumie lepsi tacy, niż kompletnie niezainteresowane osoby, zaliczające całą ekspozycję w pięć minut.

Zapraszam do obejrzenia garści zdjęć z wczorajszej „nocy muzeów” i już teraz zapraszam tam za rok. Oczywiście ekspozycję można zwiedzać każdego dnia w godzinach pracy placówki – a te podane są na stronie ecpip.pl


Czytaj całość…

Opera „Napój miłosny” – poza sceną

Opera Napój miłosny - od kulis

Opera „Napój miłosny” – od kulis

Były oficjalne zdjęcia z premiery opery (link), a teraz czas na coś specjalnego :) Pół setki zdjęć, na których zobaczycie, co działo się wszędzie, tylko nie tam, gdzie skupiona była uwaga publiczności. Zdjęcia z korytarzy, z szatni i sali prób, zdjęcia z pomieszczeń technicznych i zza sceny, w końcu zdjęcia z sali widowiskowej, ale z innej perspektywy :)

Łażąc po całym budynku Domu Kultury „Mors” miałem okazję utwierdzić się w przekonaniu, że praca artystów występujących w takim spektaklu jest równie ciężka, jak praca fotografa. Wielu wydaje się, że „to żaden wysiłek stać i gadać albo pstrykać zdjęcia, niech idą do łopaty – to jest wysiłek”. Tym, którzy tak myślą, obwieszczam tu i teraz: po kilku godzinach fotografowania marzę chwilami o tym, żeby móc zamienić aparat na łopatę i móc zwolnić umysł z intensywnego myślenia i mięśnie z niewygodnych póz i po prostu machać sobie tą łopatą tak, jak mi najwygodniej.

Podobnie jest z pracą artystów: zaduch na scenie, nie zawsze wygodne i przewiewne stroje, intensywna praca ciałem i nie mniej intensywna praca głową. I to jest to, co publiczność widzi. A jest jeszcze to, czego publiczność nie widzi. Przed spektaklem: każdorazowo długie i żmudne przygotowania, rozgrzewki, charakteryzacja itp., mnóstwo rekwizytów do ogarnięcia i w końcu poukładania każdego i wszystkiego na swoim miejscu i w swojej kolejności i wyjście na scenę. A co na scenie? To wszyscy widzą. A co, gdy artyści ze sceny znikają? Wielu siada, gdzie się da, wachluje się tym, co ma pod ręką (szczęśliwi posiadacze kapeluszy), a osoby odpowiedzialne za rekwizyty już szykują kolejne ich zestawy do kolejnych scen. Praca wre cały czas – nawet wtedy, gdy na scenie znajduje się jedna aktorka i akurat gra śpiącą królewnę.

Zapraszam do obejrzenia galerii „poza sceną”. To zaledwie niewielki ułamek tego, co podczas jednego spektaklu się dzieje. Musiałbym odwiedzić ich z dziesięć i każdy w całości przesiedzieć w jednym miejsc, aby dobrze udokumentować ogrom pracy i zamieszania, jakie towarzyszą takiej sztuce.


Czytaj całość…

„Napój miłosny” – premiera opery w Dębicy

Napój miłosny - zdjęcia z premiery

Opera „Napój miłosny” – zdjęcia z premiery

W dniu wczorajszym, na scenie dębickiego Domu Kultury „Mors” miała miejsce premiera opery „Napój miłosny” – mało znanej, ale znakomitej komedii Gaetano Donizetti’ego, której akcja toczy się we Włoszech. Dokładnie we włoskiej wsi, gdzie mieszka bogata Adina, adorowana przez młodzieńca o imieniu Nemorin. Chłopak obłędnie zakochany i tak samo nieśmiały korzysta z okazji, jaką jest wizyta wędrownego handlarza i kupuje u niego tytułowy napój miłosny.


Czytaj całość…

Franek pierwszy raz u fryzjera

Roczny Franek po raz pierwszy u Fryzjera

Roczny Franek po raz pierwszy u Fryzjera

Ciekawa akcja miała miejsce wczoraj :) Franek, który kilka dni wcześniej obchodził swoje pierwsze urodziny, zaliczył kolejny „pierwszy raz” w swoim życiu. Tym razem była to pierwsza wizyta u fryzjera :) Franek stanął na wysokości zadania i nie zawiódł swoich rówieśników: nie dał się łatwo. Ani specjalny dziecięcy fotel-misio, ani maskotka nie pomagały w podejściu do Franka. Skuteczniejszym orężem okazał się być filmik na wyświetlaczu komórki i ładowarka do tejże.

Franka zapatrzonego w film i z ładowarką podłączoną do buzi udało się w końcu ostrzyc. Pierwszy obcięty kosmyk włosów mama Franciszka zachowała sobie na pamiątkę, a wujek Marcin wszystkie te chwile zachował dla wszystkich na zdjęciach. Śmiało można zameldować wykonanie zadania. Przy okazji gorąco polecam salon fryzjerski, w którym Franek poznał, kto to fryzjer: Salon Fryzjerski „Basia”, Dębica, ul Rzeszowska 16 (II piętro) – link. Duże wrażenie zrobiło na mnie doświadczenie, praca i podejście fryzjerki – Basi – do tak małych.


Czytaj całość…

Uroczystości Patriotyczno – Religijne na Górze Śmierci – zdjęcia

Uroczystości Patriotyczno - Religijne na Górze Śmierci - foto

Uroczystości Patriotyczno – Religijne na Górze Śmier

25 kwietnia na Górze Śmierci w Pustkowie Osiedlu odbyły się coroczne Uroczystości Patriotyczno – Religijne, których celem jest upamiętnienie i oddanie hołdu wszystkim pomordowanym w obozie pracy przymusowej, który znajdował się u stóp Góry Śmierci. Na jej wzgórzu znajdował się magazyn ciał zabitych i zmarłych więźniów obozu, które później palono na stosie obok.

Jak co roku, tak i w tym na uroczystości przybyło mnóstwo osób reprezentujących świat polityki i służby mundurowe. Nie zabrakło również najznakomitszych gości: kombatantów i byłych więźniów obozu. To ich widok wzbudzał we mnie największe, trudne do opisania emocje. Od największego szacunku, przez podziw do uczucia przypominającego zawstydzenie, onieśmielenie. Niesamowite, silne, wspaniałe charaktery. Oni nie poddawali się i walczyli, by było lepiej, a dziś na próżno szukać takich, po których można by się spodziewać takich postaw. Dziś nikomu się nie chce, każdy w imię własnego wygodnictwa woli zamienić matkę na inną.

Gdy uroczystości na Górze Śmierci dobiegły końca, organizatorzy zaprosili gości do siedziby Centrum Kultury i Bibliotek Gminy Dębica, by tam mogli posilić się żurkiem i napoić sokiem owocowym, herbatą lub kawą. Na stołach nie zabrakło też czegoś na słodko, w sali obok czekała wystawa zdjęć mojego autorstwa, poświęcona Ekspozycji Historyczno – Dydaktycznej przy Górze Śmierci. Na wystawę tą składa się ponad siedemdziesiąt zdjęć, które każdy zainteresowany będzie mógł oglądać do końca maja w siedzibie Centrum Kultury i Bibliotek Gminy Dębica (Pustków Osiedle).

Wpis ze zdjęciami z wystawy pojawi się na fotoblogu za jakiś czas, natomiast zdjęcia z wernisażu możecie zobaczyć na blogu Wsubiektywie.pl (bezpośredni link do wpisu). A teraz już zapraszam do obejrzenia fotorelacji z tegorocznych Uroczystości Patriotyczno – Religijnych na Górze Śmierci – ponad setka zdjęć czeka na obejrzenie.


Czytaj całość…

Ewelina i Darek – przedślubna sesja „last minute”

Ewelina i Darek - przedślubna sesja w skąpanym w słońcu lesie :)

Ewelina i Darek – przedślubna sesja „last minute” w skąpanym w słońcu lesie :)

Poznajcie Ewelinę i Darka – bohaterów sesji z gatunku tych, które wyjątkowo długo będę pamiętał :) Nie przypominam sobie szybszej akcji: w chwili robienia ostatnich zdjęć mijała… doba od naszego pierwszego kontaktu.  Bezchmurne niebo, ostre, popołudniowe słońce i drzewa, których łyse korony nie dawały ani szklaneczki cienia – warunki wybitnie nie sprzyjające fotografowaniu. A czas tak bardzo naglił, że nie było opcji wybrać innego dnia, czy choćby zaczekać do zachodu słońca. Ba! Nie pozwalał nawet  zapomnieć o zegarkach, kiedy ich tykaniu towarzyszył już dźwięk migawki. O ile z warunków pogodowych nie mogę być zadowolony, o tyle bardzo cieszy mnie zadowolenie przesympatycznej pary ze zdjęć, bo w tak szybkim tempie udało się nam zrealizować plan :)


Czytaj całość…

Anita i Maciek – sesja na polu bitwy

Anita i Maciek w piwnicach poradzieckiej bazy wojskowej

Anita i Maciek w piwnicach poradzieckiej bazy wojskowej

We wczorajsze, niedzielne przedpołudnie postanowiliśmy urządzić sobie sesyjkę zdjęciową. Za cel obraliśmy sobie ruiny bazy wojskowej, w której niedawno fotografowałem… również zakochanych. Nie lubię wtórności, dlatego w głowie układałem sobie nowe kadry, bo w tym samym miejscu móc zrobić całkowicie nowe zdjęcia. Plan zrodził się całkiem ambitny, ale pokrzyżowało go towarzystwo, jakie na miejscu zastaliśmy.

Nasz plan zdjęciowy służy także za pole bitwy miłośnikom paintaballa i ich obecność wczoraj specjalnie mnie zdziwiła: pierwsza naprawdę wiosenna niedziela jest doskonałym czasem na otwarcie na dobre sezonu na strzelaniny. Kilkadziesiąt chłopa i to prawdziwych zapaleńców (zaawansowane karabinki, radiostacje, fachowy ubiór) przyjechało kilkunastoma samochodami na blachach z kilku województw…

Bardzo pozytywnie to wyglądało, ale jeszcze fajniejsze było to, że bitwę rozpoczęli nieco dalej, zostawiając nam na pewien czas ten jeden kawałek terenu, byśmy mogli sobie zdjęcia zrobić. Korzystaliśmy więc i pstrykaliśmy słysząc, jak powoli zbliżają się do nas. Było nawet tak, że my w jednym budynku, oni w budynku obok, a gdy my w kolejnym budynku, to oni w tym, który przed chwilą opuściliśmy. W tle ostatniego zdjęcia co chwilę przebiegał ktoś z jednej ekipy i po zmajstrowaniu kadru zamierzaliśmy nawet chwilę poczekać, aż znowu ktoś przebiegnie robiąc drugi plan, ale ryzyko oberwania farbą rosło z sekundy na sekundę, więc po chwili ewakuowaliśmy się do samochodu :)

Sesję uważamy za udaną: plan zrobienia zupełnie nowych zdjęć w tym samym miejscu zrealizowałem, zakochani z efektów są zadowoleni, a ja już ostrzę sobie zęby na kolejne fotograficzne wypady. Tymczasem zapraszam Was do obejrzenia wybranych kadrów z wczorajszej sesji… z odgłosami bitwy w tle :)


Czytaj całość…

Aga i Oskar – offroadowa jazda po ruinach

Aga i Oskar - sesja w ruinach bazy wojskowej

Aga i Oskar – offroad

A oto i kolejny wpis będący efektem kolejnej sesji kolejnych zakochanych w kolejnych ruinach :) Tym razem poznajcie Agnieszkę i Oskara, których miałem frajdę fotografować wczoraj, w ruinach radzieckiej bazy wojskowej, z której tak naprawdę niewiele już zostało. Mimo niesprzyjających warunków pogodowo-klimatycznych z sesji jesteśmy zadowoleni. Na planie luz, spontan i sporo zabawy podporządkowanej fotografii, a na zdjęciach klimat, jaki panował podczas sesji :)


Czytaj całość…

Koncert ku pamięci Zbigniewa Warchoła

Koncert ku pamięci zmarłego niedawno Zbigniewa Warchoła

Koncert ku pamięci zmarłego niedawno Zbigniewa Warchoła – Dębica, 23 marca 2013, DK „Mors”

Wczoraj, na scenie Domu Kultury „Mors” Miejskiego Ośrodka Kultury w Dębicy odbył się koncert upamiętniający wielką osobistość dębickiego świata muzycznego – zmarłego niedawno Zbigniewa Warchoła. Śp. pan Zbysio muzycznie wychował wiele pokoleń muzyków. Uczył, komponował, grał… Był wyjątkowy. Sam, za sprawą kolegów, którzy uczyli się u niego gry na gitarze, miałem okazję poznać osobiście pana Zbigniewa, dlatego nie wahałem się w kwestii swoich planów na wczorajszy wieczór.

Koncert powstał z inicjatywy dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury, pani Elżbiety Kęsik, a sam pomysł powstał pod wpływem impulsu wywołanego wiadomością o śmierci pana Zbigniewa. Podczas koncertu zagrali uczniowie i przyjaciele zmarłego, wśród których przeważali – a jakże – gitarzyści. Nie zabrakło grupy osób niepełnosprawnych z Warsztatów Terapii Zajęciowej, którzy również mieli przyjemność pracować z panem Zbigniewem – prowadził on tam muzykoterapię.

Na widowni trudno było znaleźć wolne miejsce – otwarta była tylko jedna część, mieszcząca około 500 foteli. Koncert podzielono na dwie części. W pierwszej – trwającej ponad półtorej godziny – zagrali uczniowie pana Zbysia, a w drugiej – krótszej od pierwszej o pół godziny- zaśpiewała słynąca z niesamowitego, potężnego wokalu Beata Wiater oraz jazzowy zespół Chamaleon, który zagrał kilka utworów, a wśród nich autorską kompozycję zmarłego. Przez cały czas trwania koncertu z projektora sączyły się obrazy (zdjęcia i filmy) i padały na ekran ustawiony po prawej stronie sceny. Poniżej, „u stóp” ekranu spoczywała gitara pana Warchoła, na której grał do końca swojego życia.

Zapraszam teraz do obejrzenia fotorelacji z koncertu. Zdjęć jest sporo, bo chciałem, aby jak najwięcej osób mogło się na nich odnaleźć. Miłego oglądania.


Czytaj całość…